Plastic is fantastic
Panie nie potrafią, a może nie chcą zrozumieć, dlaczego Dorota „Doda” Rabczewska, Marta „Mandaryna” Wiśniewska, Britney Spears, Pamela Anderson, czy Angelina Jolie, to obiekty pożądania mężczyzn.

Czemu polskie gwiazdy Justyna Steczkowska, Kayah, Anna Przybylska, ba nawet nasza rodzima celebritis Maria Wiktoria Wałęsa, pomimo odniesienia sukcesu, powiększają sobie piersi?
Jakim ciosem był news, że BRAD PITT! zostawił Jenifer Aniston dla Miss Silikonu (może wciąż postrzega ją przez pryzmat filmu GIA?).
Precyzując stwierdzenie “podobają się” – nie oznacza wcale, że podobnie jak Brad Pitt, panowie palą się adoptować i wychować, ze swą wybranką, wioskę małych murzynków.
W tym przypadku “podobanie się” ma podtekst wyłącznie fizyczny. Mówiąc wprost, panowie chcieli by puknąć wyżej wymienione raz czy dwa i tyle, o żadnym wspólnym pożyciu, a tym bardziej ślubie mowy być nie może. Celem jest wyłącznie seks, w dodatku seks, w wydaniu o jakim śpiewał George Michael w piosence “Fast Love”.
Spotykamy się w hotelu, zamawiamy szampana, przerabiamy podręcznik Kamasutry, co w praktyce oznacza na jeźdźca i francuza, kilka fotek na pamiątkę, żeby mieć co powspominać, choć znam i takich co uważają, że nie ma co zaśmiecać pamięci komórki i “jeszcze nigdy nie widziałam żeby tak szybko facet się ubierał…” – będzie mogła po wszystkim powiedzieć partnerka „one night stand”.
Z tym hotelem, to trochę popłynąłem. Chciałem żeby było bardziej romantycznie. Dla większości z nas wystarczy tylne siedzenie samochodu, ławka w parku, czy dzika plaża i otoczenie innych par, które przyszły na nią w tym samym celu.
Przecież one są sztuczne! – usłyszymy gdy przypadkiem w obecności partnerki wyrazimy zachwyt dla wdzięków tej czy innej medialnej seksbomby. A potem dalsza tyrada: silikonowe cycki, poprawiony uśmiech, wygładzone botoksem zmarszczki, odessany tłuszcz, ta da da, ta da da, ta da da…
No i co z tego?!
Nasze ukochane dziewczyny, żony i kochanki są w 100% naturalne.
Nie mają potrzeby depilacji włosów na ciele. Wyłącznie z powodu kolejek spędzają godziny u fryzjera, czy kosmetyczki.
Solarium?
Jest im niezbędne wyłączenie w profilaktyce przeciw oparzeniowej. Wszak promieniowanie ultrafioletowe stymuluje wydzielanie pigmentu, który jest niezbędny do przeżycia sezonu letniego. Lato jak żadna inna pora roku nie wymaga od „współczesnej kobiety”, tyle pomysłowości i pracy by ukryć niedoskonałości własnego ciała.
Nasze ukochane panie wykazują zupełny brak zainteresowanie wyjazdami do SPA, czy platynowymi karnetami do klubów Wellness. A o tonach mazideł, kremów, masek i kosmetyków, wcieranych, nakładanych, natryskiwanych i zmywanych pod naszą nieobecność… Nic nie wiemy.
Naprawdę!
Święcie wierzę w zapewnienia mojej partnerki, że półek w łazience i szuflad w sypialni, pawlacza w przedpokoju i kartonu pod łóżkiem w sypialni, nie zawalają tony środków i akcesoriów do poprawiania urody. Te tubki, buteleczki, flakoniki, spraye, saszetki, słoiczki, pudełeczka, puzderka, woreczki wypełniają wyłącznie niezbędne środki higieny.
Moje Drogie Panie…
Wiem, że się pogrążam, ale czy to przypadkiem nie jest kwestia skali? Bariery ekonomicznej dostępności tych usług?
P.S. Faceci to wzrokowcy, pozostawiam ten fakt do przemyślenia.
V jak Vendetta | 26/06/2008
cos w tym jest… Kazda z kobiet stara sie poprawic swoj naturalny wyglad , poprostu z rozna intensywnoscia ;p czesto krytykujemy cos mimo iz same bysmy sie na to zdecydowaly gdyby tylko pozwolila na to sytuacja finansowa. Sama nosze sztuczne wlosy i “ulepszanie” zupelnie mi nie przeszkadza, a zwlaszcza nie przeszkadza facetom, ktorych jednak najbardziej interesuje efekt koncowy, nie wszystkie zabiegi ktore do niego doprowadzily…to tylko kobiety beda je sobie nawzajem wypominac xD niestety jest to przewaznie spowodowane czysta zazdroscia…
Wydaje mi sie ze “ulepszanie” jest ok o ile potrafi sie zachowac umiar i wciaz wygladac naturalnie. Pomaranczowe laski z burza platynowych wlosow….ehhh…
To tylko dowód na to, że bez makijaży są ble i muszą sie dowartościować, bo maja kompleksy.
Chyba niewiele zrozumiałeś z tego tekstu, oj bardzo niewiele. Nie przyszło Ci do głowy, że po prostu to nic złego…
Facet dalby wiele za kobiete ktora potrafi o siebie zadbac i robi to doskonale. Kobiety z kompleksami ktore wola spac do poludia zamiast wyskoczyc do kosmetyczki wieszaja psy na kobietach ktore chca byc pozadane. Prawda jest taka ze gdyby to leniwe domowe trole byly takie super to zaden facet nie wzdychalby na widok naprawde zadbanych kobiet. To ze sa czasem sztuczne to tylko swiadczy o tym ze potrafia poswiecic wiele by byc kobietami przez duze K. Kura domowa mysli ze urodzi dziecko i to tak imponuje facetom ze beda do konca zycia biegac ze wzwodem na sama mysl jej wyczynu.
Plastic is plastic!!! Problem nie leży w nas- kobietach, problem leży w Was-męzczyznach. Niestety porażająca prawda jest taka, ze nawet szanujacy sie, porzadny facet, ktore ze swoja żona czy dziewczyna wysmiewa biale kozaczki, platynowe czupryny i opalenizne “na marchewke”, na ulicu i tak obejrzy sie za tego typu “lalka”. A wytłumaczenie tego zjawiska jest dla mnie banalnie proste. Facet okreslił blondynke “naiwna”, facet zauwazył ,że przecietna silikonowa “pamela” procz piersi nie ma nic ciekawego do zaoferowania, facet wie, ze pomaranczowa, “solaryjna” opalenizna jest bardzo, ale to bardzo niezdrowa, i że kobieta, ktora z duma ją prezentuje pewnie zbyt wiele w swojej “łepetynie” nie trzyma. Konkluzja oczywista- Facet wie, ze z “taka” kobieta nie bedzie musial prowadzic gornolotnych dyskusji, że jej przesadna dbałość o wygląd, a raczej seksapil, zdradza kierunek myslenia takowej kobiety, a wiec “seks, seks i jeszce raz seks kotku”, a co najwazniejsze wie, że przy takiej panience NA PEWNO nie poczuje sie zbyt … Głupi.
Cha chaa! Brawo Emilko Strzal w 11!! Bardzo dobrze napisane Moge jedynie przyklasnac do tego komentarza Nic + Nic -
Mario… Uwazasz, ze kobieta moze dbac o siebie, wybierajac sobie jedynie kolor nowej farby na wlosy czy rozu na policzki? Oceniasz kobiety jedynie z wygladu?