Osoby z alergią na pyłki roślin muszą przez wiele miesięcy w roku zachowywać szczególną ostrożność. Gdy dla większości ludzi wiosna oznacza radość i słońce, dla alergików to początek trudnego okresu obfitującego w katar, kichanie i łzawienie oczu. Poniżej przedstawiamy szczegółowy przegląd roślin pylących w poszczególnych miesiącach — dzięki temu łatwiej przewidzisz, kiedy objawy mogą się nasilić.
- Styczeń — początek sezonu pylenia
- Luty — nasila się pyłek leszczyny i olchy
- Marzec — topole i wierzby
- Kwiecień — dominacja brzozy
- Maj — pora traw i kolejnych drzew
- Czerwiec — szczyt pylenia traw
- Lipiec — bylica wkracza do gry
- Sierpień — kontynuacja bylicy i pokrzywy
- Wrzesień — ostatnie fale pylenia
- Październik — spadek intensywności
Styczeń — początek sezonu pylenia
Wielu osobom wydaje się, że mróz i śnieg to gwarancja spokoju od pyłków. W rzeczywistości leszczyna rozpoczyna emisję pyłku już pod koniec stycznia, a w cieplejsze zimy nawet w pierwszym tygodniu miesiąca. Botanicy traktują ten moment jako sygnał nadchodzącego przedwiośnia, jednak dla alergików jest to raczej zapowiedź kłopotów.
Pyłek leszczyny ma szczególnie dużą mobilność w styczniu, ponieważ drzewa są jeszcze pozbawione liści — nic nie blokuje jego przemieszczania się w powietrzu. Objawy nasilają się w słoneczne, wietrzne dni, natomiast opad śniegu lub deszczu przynosi chwilową ulgę. W pomieszczeniach zamkniętych dolegliwości zazwyczaj słabną.
Luty — nasila się pyłek leszczyny i olchy
Luty to miesiąc, w którym leszczyna osiąga szczyt pylenia. Do tej pory pyliły głównie egzemplarze rosnące na otwartych, słonecznych terenach. Teraz dołączają do nich drzewa z zacienionych partii lasów, co gwałtownie podnosi stężenie pyłku w powietrzu.
Równolegle zaczyna pylić olcha — jej sezon trwa zazwyczaj do końca marca, a jeśli wiosna się opóźnia, objawy mogą utrzymywać się nawet w kwietniu. Olcha produkuje znacznie więcej pyłku niż leszczyna, co przekłada się na wyższe stężenia w atmosferze. W lutym pylą też cisy, choć ich wpływ jest ograniczony — te drzewa występują przede wszystkim jako rośliny ozdobne w parkach, więc narażenie na ich pyłek jest lokalnie i rzadziej powoduje dolegliwości.

Marzec — topole i wierzby
W marcu pojawiają się kwiatostany topoli w postaci zwieszających się bazi, które uwalniają pyłek jeszcze przed rozwinięciem liści. Z kolei charakterystyczne bazie wierzb — znane nawet małym dzieciom — również zaczynają pylić w tym okresie.
Pyłek wierzby jest stosunkowo ciężki i duży, dlatego nie unosi się zbyt daleko od drzewa macierzystego. To zmniejsza jego rolę w wywoływaniu masowych objawów alergicznych w porównaniu z innymi roślinami wiatropylnymi. Osoby mieszkające w pobliżu skupisk wierzb mogą jednak odczuwać dyskomfort, zwłaszcza w dni wietrzne.

Kwiecień — dominacja brzozy
Kwiecień można nazwać maratonem pylenia drzew. Do gry wchodzą topole, jesiony, graby i dęby, ale bezapelacyjną liderką jest brzoza. Jej pyłek osiąga stężenie przekraczające 1000 ziaren na metr sześcienny powietrza — znacznie powyżej progu, od którego zaczynają się objawy (już przy 80 ziarnach na m³ pojawiają się katar, kichanie, łzawienie i świąd).
Brzoza pyleje intensywnie zwłaszcza w ciepłe, suche dni. Wietrzna aura potęguje przemieszczanie pyłku na duże odległości, co oznacza, że nawet osoby mieszkające z dala od brzozowych zagajników mogą odczuwać silne dolegliwości. Alergicy powinni w tym okresie unikać spacerów w lasach i parkach z dużym udziałem brzóz oraz wietrzyć mieszkania wczesnym rankiem lub późnym wieczorem, gdy stężenie pyłku jest niższe.

Maj — pora traw i kolejnych drzew
W maju brzozy i dęby wciąż pylą, chociaż ich sezon zbliża się ku końcowi. Do nich dołączają buki, ale większym problemem stają się rośliny zielne: pokrzywa, babka, szczaw oraz rozmaite trawy. To właśnie trawy — szczególnie te dziko rosnące na nieużytkach, łąkach i poboczach dróg — generują duże ilości pyłku wiatropylnego.
Intensywnie pylą również sosny i świerki, ale ich pyłek ma stosunkowo niską alergenność. Mimo że widoczny jest gołym okiem (żółty налет na samochodach, parapetach), rzadko wywołuje objawy alergiczne u wrażliwych osób.
Czerwiec — szczyt pylenia traw
Czerwiec to kulminacyjny moment sezonu traw. W tym okresie pylą między innymi żyto (jedno z niewielu zbóż, których pyłek przenoszony jest przez wietr), bez czarny, lipa, platan oraz rzepak. Rośliny zielne, które rozpoczęły pylenie w maju, nadal emitują pyłek, często w jeszcze większych ilościach.
Szczególnie niebezpieczne są nieużytki i nieregularnie koszone działki — im wyższe trawy, tym więcej pyłku uwalniają w powietrze. Osoby z alergią na trawy powinny unikać przebywania w pobliżu łąk, nieogrodzone tereny i pola uprawne w godzinach przedpołudniowych, gdy stężenie pyłku osiąga szczyt.

Lipiec — bylica wkracza do gry
W połowie lipca spada stężenie pyłku traw, lecz w to miejsce wkracza bylica. Ta roślina rośnie masowo na terenach podmiejskich, nieużytkach i przy drogach, gdzie osiąga bardzo wysokie stężenia pyłku. Bylica to jeden z najsilniejszych alergenów późnego lata — jej pyłek wywołuje uporczywy katar, kichanie i dolegliwości oskrzelowe.
Nadal intensywnie pyli pokrzywa, babka lancetowata i szerokolistna. Dodatkowym problemem są zarodniki grzybów z rodzaju Alternaria, których stężenie w powietrzu rośnie w ciepłe, wilgotne dni. Zarodniki te mogą wywoływać objawy podobne do alergii pyłkowej, a u osób uczulonych — także astmę.
Sierpień — kontynuacja bylicy i pokrzywy
W sierpniu bylica i babka nadal emitują duże ilości pyłku. Pokrzywa nie odpuszcza, a pyłki traw — choć już w mniejszym stężeniu — wciąż unoszą się w powietrzu. Na zachodzie Polski pojawia się nowy gracz: ambrozja.
Ambrozja jest rośliną inwazyjną, która w ostatnich latach coraz szybciej rozprzestrzenia się w Polsce. Jej pyłek ma bardzo wysoką alergenność — nawet niewielkie stężenia potrafią wywołać silne objawy. W sierpniu stężenie ambrozji rośnie zwłaszcza w województwach zachodnich, ale problem stopniowo obejmuje kolejne regiony kraju.
Wrzesień — ostatnie fale pylenia
We wrześniu trawa, bylica, babka, pokrzywa i ambrozja kontynuują pylenie, jednak intensywność stopniowo spada. Większym wyzwaniem dla alergików stają się alergeny wewnątrzdomowe — zwłaszcza roztocza kurzu domowego, które rozwijają się w ciepłych, wilgotnych pomieszczeniach.
Wraz z rozpoczęciem roku szkolnego i powrotem do pracy dbałość o jakość powietrza w domu nabiera większego znaczenia. Regularne odkurzanie, wietrzenie i utrzymywanie odpowiedniej wilgotności w pomieszczeniach zmniejsza narażenie na alergeny domowe i poprawia komfort życia.
Październik — spadek intensywności
Październik przynosi wreszcie ulgę. Stężenie pyłków w powietrzu jest już wyraźnie niższe, a rośliny które do tej pory pylą — te same co we wrześniu — robią to już o wiele słabiej. To ostatnie „podrygi” sezonu pyłkowego, po których nadchodzi dłuższy okres odpoczynku dla alergików.
Warto wykorzystać ten czas na przygotowanie się do kolejnego sezonu: konsultację z alergologiem, ewentualne rozpoczęcie desensytyzacji oraz zaplanowanie działań profilaktycznych na przyszłą wiosnę. Pamiętaj, że dobrze przygotowany alergik to alergik, który ma szansę znacznie złagodzić objawy w najbardziej wymagających miesiącach roku.