Niebezpieczny flirt – gdzie kończy się flirt a zaczyna zdrada? Czy flirt to zdrada?

autor Edyta Figa
880 razy czytano

Każdy z nas potrzebuje uwagi, uznania u płci przeciwnej, w tym komplementów, które potwierdzą atrakcyjność. Zwykle w związkach takie rzeczy mają miejsce na początku znajomości, z czasem zanikają. Wówczas szuka się zainteresowania w innej osobie. Flirt bywa jednak niebezpieczny. Kiedy? Czytaj dalej!

Czym jest flirt?

Flirt zgodnie z definicją to społeczne zachowanie, które polega zazwyczaj na prowadzeniu zalotnych rozmów i czynieniu kokieteryjnych gestów. Wśród nich wymienić można utrzymywanie kontaktu wzrokowego, okazjonalny dotyk, droczenie się, mruganie oczami. Oczywiście to nie wszystko. Na flirt składają się bowiem nie tylko gesty, ale i mowa ciała, a w tym pozy, jakie się przyjmuje.

Tak więc flirt jest świadomym zachowaniem – prowadzeniem rozmowy i/lub okazywanie gestów, które ma pokazać, że jest się zainteresowanym drugą osobą, jej wdziękami. Najczęściej bierze się z konieczności potrzeby uznania, adoracji, sprawdzenia swojej atrakcyjności w oczach innych. Zwłaszcza gdy w długotrwałym związku brakuje spontaniczności i pierwszych emocji, ludzie zaczynają nieświadomie poszukiwać tego w kontaktach z obcymi osobami.

Flirt może przybierać różne formy – od żartobliwych tekstów po subtelne zachowania niewerbalne. Niektórzy traktują go jako grę społeczną, inni jako sposób na podtrzymanie swojego poczucia wartości. Niezależnie od motywacji, flirt zwykle budzi silne emocje – zarówno u osoby flirtującej, jak i u ewentualnego świadka.

Czy flirt to zdrada?

Zwykle flirt to część uwodzenia. Jednak co w przypadku, gdy ma się partnera? W sytuacji, gdy flirt przyjmuje postać zalotnej rozmowy, kokieteryjnych spojrzeń i gestów, dwuznacznych wypowiedzi i sprośnych żartów, nie zawsze jest powód do niepokoju. Niestety bardzo łatwo jest przekroczyć granicę między flirtem a zdradą, zwłaszcza gdy jedna ze stron zaczyna angażować uczucia lub ukrywa swoje zachowanie.

Oczywiście wiele zależy od tego, jakie ma się podejście. Dla mężczyzn często zdrada najczęściej jest w momencie, gdy partnerka prześpi się z kimś innym. Dla kobiet – granica bywa znacznie bliżej. Czasami wystarczy nielojalność partnera, czyli np. korespondencja z inną kobietą, namiętny taniec, potajemne spotkanie.

Trudno więc jednoznacznie odpowiedzieć, czy flirt to zdrada. Zależy od tego, jaki ma przebieg i o czym wie ukochana osoba. Czasami nie byłby zdradą, gdyby nie był utajany. Każdy ma też inne granice i inną relację w związku. Są pary, którym nie przeszkadza nawet skok w bok, choć takie podejście nie jest powszechne i często wskazuje na szersze problemy komunikacyjne.

Warto również zwrócić uwagę na to, że flirtujący często bagatelizują swoje zachowanie, argumentując, że „nic się nie stało” lub że „to tylko żart”. Jednak dla partnera takie tłumaczenie może być przykrym sygnałem braku empatii i nieumiejętności dostrzegania jego potrzeb. Niekiedy to właśnie sposób usprawiedliwiania flirtu – a nie sam flirt – staje się największym problemem w relacji.

Czy flirt przez internet to zdrada?

W dobie internetu flirt jest znacznie prostszy niż dawniej. Wystarczy kokieteryjny komentarz pod zdjęciem, korespondencja pełna zalotnych uwag, czy nawet wręcz o podtekście erotycznym. Wiele osób twierdzi, że flirt w internecie nie jest groźny, a tym bardziej nie jest zdradą. Traktują go jako niewinną zabawę, sposób na podbudowanie samooceny i poczucia własnej atrakcyjności.

Tymczasem są i tacy, dla których znaczy to więcej. Zwłaszcza, jeśli jest ukrywane przed ukochaną osobą. Nie mówiąc o tym, że tego typu rozmowom może towarzyszyć zaangażowanie emocjonalne, podniecenie, masturbacja czy nawet skończyć się spotkaniem. Część badaczy podkreśla, że cyberzakochanie bywa równie destrukcyjne dla związku jak zdrada fizyczna.

Internet daje poczucie anonimowości i bezkarności, co sprawia, że ludzie w sieci pozwalają sobie na więcej niż w kontakcie twarzą w twarz. Często nie zastanawiają się, jak takie zachowanie zostałoby odebrane przez partnera. A przecież korespondencja pełna dwuznaczników, regularne wiadomości wysyłane do tej samej osoby o różnych porach dnia, czy komentarze pod zdjęciami mogą sygnalizować głębsze zaangażowanie emocjonalne niż tylko powierzchowna rozrywka.

Co więcej, tego rodzaju interakcje mogą prowadzić do zjawiska mikrozdrad – drobnych, ale regularnych naruszeń granic w związku. Chociaż pojedyncza wiadomość wydaje się bagatelna, ich ciągłość i eskalacja już niekoniecznie. Skoro zaangażowanie rośnie, a korespondencja nabiera bardziej intymnego tonu, to granica między flirtem a zdradą zaciera się coraz mocniej.

Gdzie kończy się flirt a zaczyna zdrada?

Jak wspomniano wyżej, trudno jednoznacznie wskazać granicę, bo jest to sprawa subiektywna. Najważniejsze jest, by wiedzieć, gdzie dla naszego partnera/partnerki jest, a nie dla nas samych. W zależności od psychiki ludzkiej, każdy zniesie zupełnie inny flirt. Jedni dopuszczają seks, inni tylko komplementy. Warto jednak wiedzieć, że gdy pojawi się zaangażowanie emocjonalne we flircie, to może okazać się, że do zdrady doszło. Flirt ma być bowiem zabawą, a nie lokowanie uczuć. Tutaj trzeba się już bardziej zastanowić, czy aby na pewno jest się w porządku w stosunku do drugiej osoby.

Czasami granicę wyznaczają nie tyle konkretne działania, co ich kontekst. Tajemniczość i potajemność są często większymi sygnałami niż sama forma flirtu. Jeśli ktoś kasuje wiadomości, zmienia hasła do telefonów czy unika rozmów o swoich znajomych z sieci, to już nie chodzi o zwykłą zabawę, a o ukrywanie czegoś, co narusza zasady związku.

Wiele osób definiuje zdradę jako przekroczenie uzgodnionych granic. Jeśli para nie rozmawiała o tym, co jest akceptowalne, to problemy mogą pojawić się niespodziewanie. Warto więc wprost określić, co dla każdego z partnerów oznacza lojalność i jakie zachowania stanowią jej naruszenie.

Jak flirt w związku wpływa na samoocenę?

Flirt często jest mechanizmem obronnym przed spadkiem pewności siebie. Zwłaszcza w długotrwałych związkach, gdy komplementy od partnera zanikają, a codzienność przytłacza, poszukiwanie uznania gdzie indziej wydaje się naturalnym odruchem. Wiele osób tłumaczy swoje flirty potrzebą potwierdzenia atrakcyjności – chcą wiedzieć, że wciąż są pożądane.

Problem w tym, że takie działanie nie rozwiązuje faktycznych przyczyn niezadowolenia. Jeśli brakuje uwagi w związku, to jedynym zdrowym rozwiązaniem jest rozmowa z partnerem, a nie poszukiwanie jej na zewnątrz. Flirt daje chwilową satysfakcję, ale nie buduje głębokiej więzi ani nie usuwa problemów komunikacyjnych.

Co więcej, osoba flirtująca ryzykuje utratę tego, co ma. Partner może poczuć się zaniedbany, niekochany, niedoceniony – a to uruchamia lawinę konfliktów. Zamiast wzmacniać samoocenę, flirt staje się źródłem kłamstw i napięć, które osłabiają związek jeszcze bardziej.

Ukrywanie flirtu jako czerwona flaga

Jeżeli flirt jest niewinny, dlaczego byłby ukrywany? Pytanie to powinno zadać sobie każde osoba, która usuwa wiadomości, zmienia nazwiska w kontaktach lub neguje swoje interakcje z innymi. Ukrywanie flirtu zwykle oznacza świadomość, że coś jest nie tak – że partner nie zaakceptowałby takiego zachowania.

Takie działania stanowią formę korespondencji prowadzonej poza zasięgiem wzroku partnera, co wpisuje się w szerszy schemat nieuczciwości. Jeśli coś wymaga kłamstwa lub zatajenia, to zazwyczaj oznacza, że przekracza ustalone granice. Relacja oparta na szczerości nie potrzebuje selektywnego ujawniania informacji.

Część osób broni się argumentem, że „partner by nie zrozumiał”. Tymczasem to właśnie brak zrozumienia powinien być sygnałem do rozmowy, a nie pretekstem do ukrywania swoich działań. Jeśli związek ma przetrwać, jego fundamentem musi być wzajemna otwartość, a nie tworzenie równoległych, sekretnych kontaktów.

Kiedy flirt przekracza granice lojalności?

Lojalność w związku to nie tylko wierność fizyczna, ale także emocjonalna obecność. Gdy flirt zaczyna pochłaniać uwagę, energię i uczucia, które powinny należeć do partnera, staje się nielojalny. Można powiedzieć, że granica lojalności zostaje przekroczona w momencie, gdy relacja z osobą trzecią zaczyna konkurować z relacją w związku.

Typowe sygnały przekroczenia granic to:

  • myślenie o osobie trzeciej częściej niż o partnerze
  • porównywanie partnera do osoby, z którą się flirtuje
  • planowanie spotkań w tajemnicy
  • fantazjowanie o wspólnej przyszłości z kimś spoza związku
  • odczuwanie podniecenia na myśl o kontakcie z tą osobą

Kiedy flirt staje się regularny i emocjonalnie angażujący, przestaje być neutralny. Niezależnie od tego, czy dochodzi do fizycznego kontaktu, zdrada emocjonalna często boli bardziej niż jednokrotny skok w bok. Uczucia zaangażowane w relację z kimś innym odbierają związkowi jego siłę i autentyczność.

Niektóre osoby odkrywają, że ich flirty wynikają z problemów, które należałoby rozwiązać wewnątrz związku, a nie na zewnątrz. Zamiast szukać uwagi gdzie indziej, warto zastanowić się, czego naprawdę brakuje – czy to komunikacji, bliskości, wzajemnego szacunku, czy może po prostu poczucia, że jest się docenianym. Odpowiedź na to pytanie może uratować związek zanim flirt przerodzi się w coś bardziej destrukcyjnego.

podobne artykuły

zostaw komentarz