4 sygnały poprzedzające rozstanie

autor Hela Szymek
518 razy czytano

Po czym poznać, że w związku zaczyna się coś psuć? Jakie są niepokojące symptomy? Ważne, aby potrafić odpowiednio wcześnie je rozpoznać, by móc podjąć jakieś środki, zanim będzie za późno.

Zaczyna dominować krytyka

Krytyka w relacjach międzyludzkich nie jest sama w sobie czymś niezwykłym. To normalne, że nawet u najbliższych irytują nas pewne cechy czy nawyki. Kłopoty zaczynają się wtedy, gdy krytyka staje się stanem permanentnym i traci wymiar konstruktywny.

Zwróćmy też uwagę na przedmiot tej krytyki. Kiedy przestaje ona dotyczyć tylko postępowania partnera, a zaczyna obejmować swym zasięgiem jego osobowość i życiowe priorytety, może to być zwiastun poważnych problemów. Jeśli uwagi dotyczą już nie tego, co partner zrobił, lecz tego, kim jest jako człowiek, przekraczamy granicę między zdrową komunikacją a destrukcyjnym zachowaniem.

Taki sposób wyrażania niezadowolenia świadczy o tym, że zaczynamy kwestionować całą wartość drugiej osoby. W związku toksycznym permanentna krytyka prowadzi do erozji więzi emocjonalnej, a partner zaczyna czuć się nieakceptowany na najbardziej podstawowym poziomie.

Kłócimy się o drobiazgi

Sprzeczki zdarzają się w każdym związku, więc samo to, że czasem drzemy ze sobą koty, nie musi być jeszcze oznaką nadchodzącej katastrofy. Po czym zatem poznać, czy nasze konflikty są na dłuższą metę niegroźne, czy też powinniśmy je potraktować jako niepokojący sygnał?

Trzeba zwrócić uwagę na źródło naszych sprzeczek. Kiedy w związku źle się dzieje, do wybuchu konfliktów wystarczy naprawdę niewiele. Iskrą zapalną może być dosłownie wszystko – nie wyrzucone śmieci, nie zgaszone światło, skarpetki na środku pokoju, niezamknięta tuba pasty do zębów.

W normalnych warunkach nad takimi błahostkami przechodzi się do porządku dziennego, jednak kiedy relacje między dwojgiem ludzi zaczynają się psuć, stają się one pretekstem do tego, by dać ujście głębszej frustracji. W rzeczywistości nie chodzi o śmieci ani o światło – te drobiazgi służą jako bezpieczny cel dla narastającej irytacji, której prawdziwe przyczyny leżą znacznie głębiej.

dziewczyna wymierza chłopakowi cios

Pojawia się pogarda

Nie jest dobrze, gdy w wypowiedziach pojawiają się drwina i wyzwiska. Jeżeli partnerzy demonstrują w ten sposób wzajemną niechęć, nic dobrego z tego nie wyniknie. Przykre słowa, które padają podczas ostrej kłótni, można jeszcze jakoś usprawiedliwić emocjonalnym wzburzeniem.

Natomiast krzywdzące słowa wypowiadane z wyrachowaniem i celową intencją sprawienia komuś przykrości to już poważniejsza sprawa. Pogarda wyraża się nie tylko w treści przekazu, ale również w tonie głosu, mimice i gestach – prychnięciu, przewróceniu oczami, sarkastycznym uśmieszku.

Zamiast wyjaśnić partnerowi (nawet dając upust irytacji), że jakiś jego postępek nas zdenerwował lub rozczarował i dlaczego, uciekamy się do wycieczek osobistych. Zamiast powiedzieć: „Nie wyniosłeś śmieci, a przecież mówiłeś, że to zrobisz”, mówimy: „Ty nigdy palcem nie kiwniesz, wszystko zawsze muszę robić sama”.

Takie uogólnianie i personalny atak na drugą osobę to znak, że czujemy do partnera właśnie pogardę. Według badań psychologicznych jest to jeden z najsilniejszych predykatorów rozpadu związku – znacznie bardziej destrukcyjny niż zwykła złość czy nawet częste kłótnie.

Deprecjonujemy wspólne wspomnienia

Kiedy w Waszym życiu zaczynają dominować negatywne emocje, rzutują one nie tylko na teraźniejszość. Potrafią też zniekształcić obraz Waszej przeszłości. Wszystko, co wspólnie przeszliście, może teraz jawić się Wam w zupełnie innych barwach, jakby ktoś nałożył na wspomnienia ciemny filtr.

Zaczynacie więc zaprzeczać nawet temu, co w Waszym związku było dobre. Odnajdywać już na wczesnym etapie Waszej znajomości jakieś alarmujące sygnały i przekonywać siebie, że od początku je dostrzegaliście. Uważacie nagle, że nigdy nie byliście dla siebie stworzeni, a pierwsza randka już wtedy powinna Was ostrzec.

A przecież skoro tak długo byliście razem, to coś Was musiało do siebie przyciągnąć. Wasza wspólna przeszłość nie mogła więc być tak ponura, jaką ją teraz postrzegacie. To Wasze obecne nastawienie do siebie nawzajem zniekształca obraz całego związku, od samego jego początku.

Przekreślanie wspólnie spędzonych dobrych chwil jest mechanizmem obronnym psychiki. W ten sposób oswajamy temat rozstania i przekonujemy sami siebie, że będzie ono dla nas najlepszym rozwiązaniem. Psychologowie nazywają to zjawisko „przepisywaniem historii związku” – gdy relacja się psuje, mózg automatycznie reinterpretuje przeszłość, aby uzasadnić teraźniejsze niezadowolenie i ułatwić ewentualną decyzję o rozstaniu.

podobne artykuły

zostaw komentarz