Dlaczego okres to temat tabu? Czy warto rozmawiać o miesiączce?

autor Edyta Figa
2,3k razy czytano

Czy są tematy, na które wstydzisz się wypowiadać? Czy w Twoim otoczeniu są ludzie, którzy niechętnie poruszają jakieś kwestie? Okazuje się, że w polskim społeczeństwie jest wiele tematów tabu. Miesiączka jest jednym z nich. Dlaczego?

Czy miesiączka to temat tabu?

Wśród przykładów tematów tabu znajduje się m.in. miesiączka. Dlaczego? Z pewnością przyczyn należy szukać w obyczajach sprzed lat. Jakoś tak się utarło, że jest to sprawa wyłącznie kobiet. Co więcej — wstydliwa, bo dotycząca sfery fizjologicznej, która tradycyjnie nie powinna być publicznie omawiana. Owszem, bywa, że menstruacja stanowi źródło dolegliwości, ale dlaczego konsekwentnie unikać tego zagadnienia w rozmowach? Niestety, choć w siłę rośnie ruch młodych aktywistek miesiączkowych, które próbują podważyć obowiązujące schematy, to jednak nie są w stanie wywołać przełomu w myśleniu ogółu społeczeństwa, które dąży do tego, by „te dni” były dalej tylko i wyłącznie sprawą kobiet.

Warto zauważyć, że zjawisko dotyczy nie tylko Polski. W różnych kulturach menstruacja pozostaje obszarem obarczonym milczeniem, a brak otwartości przekłada się na gorsze warunki edukacyjne dla dziewcząt, którym nikt nie wyjaśnił, co się dzieje z ich ciałem. W konsekwencji młode osoby czują zażenowanie i niepewność, zamiast traktować naturalny proces jako element zdrowia reprodukcyjnego.

Dlaczego okres to temat tabu?

Dlaczego miesiączka wciąż wzbudza tak silne opory? Oczywiście przyczyn należy upatrywać w patriarchalnym podłożu kulturowym. Panowie nie miesiączkują, więc dla nich to rzecz obca. A co obce, to automatycznie postrzegane jako niewygodne lub niepokojące. Krew zaś od wieków była symbolem zagrożenia, choroby lub brudu. Tak więc w dawnych czasach często miesiączkujące kobiety były odosobniane — fizycznie usuwane z przestrzeni publicznej lub rytualnej. Czy im to przeszkadzało? Jest wiele doniesień, że niekoniecznie. Dla niektórych był to czas odpoczynku od codziennych obowiązków, okazja do regeneracji sił.

Warto jednak wiedzieć, że zarówno za menstruację, jak i napięcie przedmiesiączkowe (PMS), a więc okres, gdy samopoczucie kobiety ulega wahaniom, a często wręcz bywa nieprzewidywalne pod względem emocji, winiono macicę. Histeria — termin etymologicznie wywodzący się od greckiego słowa oznaczającego macicę — odzwierciedla przekonanie, że narząd ten ma „humory”, a przez nie kobieta staje się niestabilna psychicznie. Nic więc dziwnego, że z tematu miesiączki zrobiono tabu. Było to potrzebne zarówno mężczyznom, chcącym zdystansować się od czegoś niezrozumiałego, jak i kobietom, które internalizowały przekonanie, że lepiej o tym nie mówić. Dodatkowo sytuację pogarszała religia, narzucając restrykcje i definiując menstruację w kategoriach nieczystości. Co pisano o miesiączce w księgach świętych?

Miesiączka w księgach świętych

W dawnych czasach wiara przenikała niemal wszystkie obszary codzienności. Religia odnosiła się do rozmaitych aspektów życia ludzi, w tym również do menstruacji. Niestety jak można się domyślić, główne nurty wiary podchodziły do tego zjawiska z rezerwą, a nawet wrogością. W Starym Testamencie można znaleźć fragmenty nakazujące traktowanie miesiączkującej kobiety jako rytualnie nieczystej. Współżycie z nią w tym okresie uznawano za grzech śmiertelny, co skutkowało wykluczeniem miesiączkujących kobiet ze sfery społeczno-religijnej na czas trwania krwawienia.

Oczywiście najbardziej widoczne przejawy tej praktyki zachowały się w ortodoksyjnym judaizmie. Tam kobiety nie dość, że modlą się osobno, to jeszcze podczas menstruacji są całkowicie wykluczone z obrzędów dotykających świętych przedmiotów czy czynności rytualnych. Z kolei w islamie kobiety w okresie menstruacji nie mogą dotykać Koranu ani uczestniczyć w modlitwach w meczecie. Oczywiście i w innych wierzeniach — od hinduizmu po niektóre odłamy chrześcijaństwa — spotyka się podobne restrykcje. Tego typu przepisy i normy społeczne służą tylko i wyłącznie utrzymaniu przekonania, że menstruacja to sprawa wstydliwa, którą należy ukrywać.

Czy warto rozmawiać o miesiączce?

Menstruacja jest procesem fizjologicznym równie naturalnym, jak oddychanie czy trawienie. Wszak to biologia. Miesiączkująca regularnie kobieta, jeśli nie ma zaburzeń hormonalnych ani schorzeń ginekologicznych, sygnalizuje w ten sposób swoją zdolność rozrodczą. To dość paradoksalne, że o seksie społeczeństwo chętniej mówi niż o miesiączce, choć obydwa zagadnienia są elementami ludzkiej fizjologii i seksualności.

Niestety uprzedzenia dorosłych przekładają się bezpośrednio na dzieci. Przez to kolejne pokolenia dorastają w przekonaniu, że o okresie lepiej milczeć, że jest on czymś nieprzyjemnym, brudnym… Generalnie powodem do dyskomfortu i wstydu. Tymczasem dziewczęta w okresie dojrzewania potrzebują nie tylko wiedzy medycznej, ale też atmosfery otwartości, w której mogą zadawać pytania, dzielić się obawami i uczyć się troski o swoje ciało bez poczucia gorszości.

Rozmawiając o menstruacji tak, jak o każdym innym aspekcie życia — rzeczowo, z szacunkiem i używając odpowiednich słów — można znacząco poprawić samopoczucie miesiączkujących kobiet. Warto rozmawiać o okresie nie tylko z dziewczynkami, które z czasem przejdą przez menarche (pierwszą miesiączkę), ale również z chłopcami. Muszą oni dorastać w przeświadczeniu, że menstruacja to całkowicie normalny element kobiecości i płodności, a nie temat zastępczy dla żartów lub lekceważenia. Dzięki temu staną się bardziej otwartymi i empatycznymi partnerami dla dziewcząt i kobiet ze swojego otoczenia. One z kolei przestaną podczas okresu czuć nie tylko fizyczny dyskomfort, ale i psychiczny stres, zażenowanie czy potrzebę ukrywania podstawowych potrzeb higienicznych.

Edukacja miesiączkowa ma również wymiar społeczny. W krajach, gdzie otwarcie mówi się o menstruacji, łatwiej wprowadzać polityki wspierające dostępność do produktów higienicznych, a nawet odpowiednie rozwiązania architektoniczne w szkołach czy miejscach pracy (np. kosze na produkty menstruacyjne w toaletach, możliwość wzięcia dnia wolnego w przypadku silnych dolegliwości). Im mniej tabu, tym więcej godności i równości.

podobne artykuły

4 komentarze

Pinkie 9 sierpnia 2022 - 11:41

Nic co ludzkie nie jest mi obce! Nie ma się czego wstydzić, ale wiem, że to coś co się wynosi ze szkoły, jak rówieśnicy się smieją… za młodu trudno jest się tego nie wstydzić, a im człowiek starszy tym mu wszystko jedno. Ja otwarcie mówię o okresie :D

odpowiedz
Olga 23 sierpnia 2022 - 11:58

U mnie się zawsze mówiło o miesiączce i dziękuję mamie za to… Skręca mnie jak słyszę, że koleżanki mają TE DNI, zamiast nazywać rzeczy po imieniu.

odpowiedz
Monia 25 sierpnia 2022 - 13:20

Próbuję tego oduczyć mojego chłopaka, bo strasznie drażni mnie to, że nie może mu przejść przez usta słowo „okres” albo „miesiączka”…

odpowiedz
Faza 30 sierpnia 2022 - 13:18

Polecam profil na instagramie @mamokres.pl, pani pięknie odczarowuje temat miesiączki! Mam nadzieję, że kiedyś przestanie być tabu

odpowiedz

Skomentuj Faza anuluj komentarz