Co się dzieje z kredytami frankowymi? W jakiej sytuacji są frankowicze?

autor Hela Szymek
571 razy czytano

Frankowicze już od wielu lat sami muszą stawiać czoła swoim problemom, choć rząd już nieraz deklarował chęć udzielenia im pomocy. Jak teraz przedstawia się ich sytuacja? Czy mogą mieć nadzieję, że ich kłopoty wreszcie się skończą?

Czym są kredyty frankowe?

W 2004 roku instytucje finansowe wprowadziły i zaczęły aktywnie oferować kredyty denominowane we frankach szwajcarskich. Kurs franka wynosił wtedy około 2 złotych, co dla wielu kredytobiorców wyglądało bardzo zachęcająco. Wydawało się wówczas, że to bardzo opłacalna opcja. Nic dziwnego, że już w pierwszym roku funkcjonowania takich produktów udzielono ich na sumę przekraczającą 6 mld złotych. W 2008 roku wartość ta wzrosła już do 56 mld złotych.

Sytuacja jednak po pewnym czasie przestała wyglądać obiecująco. Po 2008 roku kurs franka zaczął bardzo szybko rosnąć. Skutkiem dla kredytobiorców był skokowy wzrost rat. Saldo kredytów zwiększyło się aż o kilkadziesiąt procent. W efekcie bardzo wiele osób popadło w długi lub wręcz zbankrutowało, albo – żeby się przed tym uchronić – musiało sprzedać nieruchomość. Część z nich próbowała później ratować swoją sytuację finansową, korzystając z różnych procedur upadłościowych, by móc umniejszyć swoje zobowiązania.

Jak się okazuje, nie wszystkie praktyki banków, które przyczyniły się do wzrostu sprzedaży kredytów we frankach, były stuprocentowo uczciwe. Dlatego część poszkodowanych może dochodzić swoich roszczeń. Pomocy frankowiczom w tej kwestii udzielają kancelarie prawne, jedną z nich jest Kancelaria Semper Invicta.

Nadużycia instytucji bankowych

Na czym polegały nadużycia, jakich dla wzrostu sprzedaży kredytów we frankach dopuszczały się niektóre banki? Jedną z metod było płynne obliczanie zdolności kredytowej. Chodzi o to, że zdolność kredytowa, która w przypadku zadłużenia denominowanego w polskiej walucie była niewystarczająca, stawała się akceptowalna po przeliczeniu na franki szwajcarskie.

Oprócz tego manipulowano oprocentowaniem, a w umowach pojawiały się niejasne zapisy dotyczące mechanizmów przeliczania walut oraz stosowania spreadów walutowych. Banki często nie informowały kredytobiorców o rzeczywistym poziomie ryzyka kursowego, a w niektórych przypadkach wręcz bagatelizowały możliwość wzrostu kursu franka. Wszystkie takie zajścia frankowicze mogą teraz wykorzystać na swoją korzyść, dochodząc roszczeń od banków.

Spread walutowy jako źródło dodatkowych kosztów

Dodatkowym elementem, który generował niespodziewane koszty dla kredytobiorców, był spread walutowy – różnica między kursem kupna a sprzedaży waluty stosowanym przez bank. Banki ustalały te kursy w sposób dowolny, co powodowało, że kredytobiorcy od samego początku płacili więcej niż wynikałoby z rzeczywistego kursu rynkowego. W niektórych przypadkach spread wynosił kilkadziesiąt groszy, co przy dużych kwotach kredytów przekładało się na tysiące złotych dodatkowych kosztów rocznie.

Brak przejrzystości w dokumentacji kredytowej

Wielu kredytobiorców podpisywało umowy nie w pełni rozumiejąc ich zapisy. Banki stosowały skomplikowane klauzule, które pozwalały im na jednostronne ustalanie kursu waluty przy wypłacie kredytu oraz przy obliczaniu wysokości rat. W praktyce oznaczało to, że instytucja finansowa mogła dowolnie kształtować zobowiązania klienta, co naruszało zasadę równowagi stron umowy.

Inicjatywy legislacyjne dla kredytobiorców

Wielu jest zdania, że rząd powinien podjąć zdecydowane działania w tej sprawie, ponieważ do tej nieciekawej sytuacji doprowadziły również systemowe zaniedbania organów nadzoru finansowego. Rząd co jakiś czas wychodzi z propozycją, co zrobić z tym problemem, jednak jeśli chodzi o wdrażanie tych planów w życie, nie wygląda to za dobrze.

Już w 2015 roku rozpoczęto debatę nad tym, w jaki sposób można pomóc frankowiczom. W 2017 pojawiły się aż trzy różne projekty ustaw w związku z tym problemem. Ustawa prezydencka opierała się na powołaniu funduszu wsparcia, który udzielałby poszkodowanym nieoprocentowanych pożyczek z okresem spłaty nawet do 12 lat. Powstać miał też Fundusz Restrukturyzacyjny, który rekompensowałby straty spowodowane przewalutowaniem.

Projekt przewalutowania kredytów

Od pierwszego kwartału 2018 roku trwają prace nad ustawą, która ma pozwolić przewalutować zaciągnięte w obcej walucie hipoteki na złotówki według kursu historycznego z dnia zawarcia umowy. Taki mechanizm miałby zniwelować skutki drastycznych zmian kursu franka, które miały miejsce po 2008 roku. Projekt jednak od lat napotyka na opór środowisk bankowych, które obawiają się masowych strat finansowych wynikających z konieczności rekalkulacji kredytów.

Odpowiedzialność osobista zarządzających bankami

Najwyższa Izba Kontroli wnioskuje też o to, by zarządzający instytucjami finansowymi zostali pociągnięci do osobistej odpowiedzialności za naruszenie przepisów o ochronie konsumentów. Oznaczałoby to możliwość dochodzenia roszczeń bezpośrednio od członków zarządów banków, którzy podejmowali decyzje o wprowadzeniu i masowej sprzedaży kredytów frankowych bez odpowiedniego informowania klientów o ryzyku.

Raport NIK o działaniach UOKiK

Przeprowadzony przez NIK raport ocenia działania prowadzone w latach 2008-2014 przez UOKiK jako nie do końca rzetelne, jeśli chodzi o ochronę osób zaciągających ryzykowne kredyty. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie wykazał się wystarczającą determinacją w kontrolowaniu praktyk bankowych, mimo że już wtedy pojawiały się sygnały o nieprawidłowościach w oferowaniu kredytów walutowych.

Wygląda na to, że mimo deklarowanych raz po raz chęci, faktyczne działania rządu na razie nie przyniosły zbyt efektywnych rezultatów. Pozostaje czekać, czy najnowsze projekty zostaną w końcu zrealizowane i czy odniosą skutek. Frankowicze w dalszym ciągu muszą liczyć głównie na pomoc prawników i rozstrzygnięcia sądowe, które w coraz większym stopniu przychylają się do ich racji, uznając umowy frankowe za dotknięte nieważnością ze względu na występowanie klauzul abuzywnych.

podobne artykuły

zostaw komentarz